Zima lwów

Zima lwów Jan Costin Wagner thriller recenzja
Jedna dobra książka to jeszcze nie powód, żeby piać peany na cześć autora - postanowiłam więc przeczytać kolejny kryminał Wagnera.

Wybrałam Zimę lwów, w której spotykamy znanych z Milczenia fińskich policjantów. Na pierwszy plan wyraźnie wysuwa się tutaj Kimmo Joentaa - mający opinię dziwaka, smutny komisarz, chodząca empatia.

Tym razem policjanci z Turku muszą odnaleźć mordercę swojego kolegi - lekarza sądowego. Patrik Laukkanen, jak to bywa w kryminałach, zginął w tajemniczych okolicznościach, a uwagę policjantów przykuł fakt, że przed śmiercią nie bronił się.

Wkrótce do Turku dotarła wiadomość o podobnym morderstwie, którego ofiarą padł człowiek, którego los przypadkiem skrzyżował się z losem Laukkanena. Policjanci zaczynają podejrzewać, że śmierć mężczyzn miała związek z ich jedynym spotkaniem.

Zima lwów napisana jest podobnie jak Milczenie. Tutaj także wiemy więcej niż bohaterowie - znamy działania policjantów, myśli sprawcy, odczucia innych postaci. Sama zagadka, którą przygotował dla nas autor też jest stosunkowo łatwa do rozwiązania. Wydaje mi się, że to będzie cechą rozpoznawalną Wagnera - nie ma w jego książkach wielkiego zaskoczenia, są za to bardzo dobrze skonstruowane, ciekawe psychologicznie postaci.
Dzięki temu, kiedy zagadki już prawie nie ma, ciągle mamy coś do odkrycia. Dla mnie jest to przejaw kunsztu autora, ale jestem pewna, że może być to uznane za wadę kryminałów Wagnera.

Zima lwów jest moim zdaniem słabsza niż Milczenie, ale ciągle jest to całkiem ciekawa lektura. Napisana i przetłumaczona tak naturalnie, że czyta się lekko, nie potykając się o żadne potworki językowe.

Tym razem moje peany są więc trochę bardziej stonowane, ale ciągle uważam, że warto Wagnera poobserwować. Jeśli potrafi napisać kryminał z tak wątłą zagadką, a mimo to nie rozczarować czytelnika, to musi mieć talent. 

Milczenie

Milczenie Jan costin Wagner thriller recenzja
Rosamund Lupton? Zapomnijcie o niej. Mogłaby się uczyć od Jana Costina Wagnera! Ten pan jeszcze zatrzęsie światem kryminałów. Na razie jest bardzo dobrą odtrutką na niedosyt po rozczarowującej Siostrze.

Sięgnęłam po Milczenie między innymi z powodu Finlandii, w której rozgrywa się akcja tej książki. Surowe krajobrazy północy bardzo mocno działają na moją wyobraźnię i doskonale pasują do mrocznych kryminałów.

Milczenie skojarzyło mi się też z serialem The Killing, który swojego czasu zrobił na mnie duże wrażenie. Co ciekawe, pierwowzór tego serialu, Forbrydelsen, również pochodzi z kraju nordyckiego - Danii. Wygląda więc na to, że dołączyłam do grona wielbicieli "skandynawskich" kryminałów.

Jan Costin Wagner zabiera nas do Turku, do lasu w którym przed trzydziestoma trzema laty zamordowano dziewczynkę. Policja nigdy nie odnalazła sprawcy. Po latach w tym samym miejscu zaginęła kolejna nastolatka, a okoliczności jej zniknięcia wyglądają zaskakująco znajomo. W lesie znaleziono rower dziewczyny i ślady jej krwi. Sinikka Vehkasalo zniknęła tak, jak wiele lat temu Pia Lehtinen.

Milczenie przedstawia tę historię z kilku perspektyw. Towarzyszymy policjantom, którzy próbują rozwikłać tę przerażającą zagadkę. Obserwujemy przestraszonych, bezradnych rodziców. Podglądamy nawet odrażającego sprawcę zbrodni. Pewnie dlatego właśnie można mieć wrażenie, że ta historia nas osacza, nie sposób się z niej szybko otrząsnąć.

Milczenie jest niezwykłe - znamy sprawcę niemal od początku, wiemy więcej niż bohaterowie książki, a paradoksalnie niczego nie wiemy. Znamy emocje i myśli, które wcale nie muszą być nazwane - tak przekonujące postaci tworzy Wagner. I nie widać tu żadnego wysiłku, tej sztuczności, która przeszkadzała mi u Rosamund Lupton.

Kiedy kończy się książka, wcale nie kończy się cała historia. Po ostatniej kropce Milczenia budzą się zasadnicze pytania, a odpowiedzi, które prędzej czy później znajdujemy, są gorzkie. Z tą goryczą zostawia nas Wagner. 

Milczenie pewnie nie każdego poruszy tak, jak mnie. Na mnie zrobiło duże wrażenie, dotknęło moich lęków, jest kwintesencją strachu przed niezrozumiałym okrucieństwem. Paradoksalnie chcę poznać kolejną opowieść Wagnera, obejrzę też film nakręcony na podstawie Milczenia. Dziwne dążenie do swoistego katharsis. 

Obsługiwane przez usługę Blogger.